(Nie)zwykła procesja

Śluby katolickie nie są w Botswanie codziennością. Zdarzyło się jednak, że bardzo szybko po przyjeździe miałem okazję odprawiać Mszę Świętą w czasie takiej uroczystości. Sama Msza Święta trwała tylko CZTERY godziny. Po jej zakończeniu uczestnicy śpiewali w kościele jeszcze przez pełne trzy godziny. Należy doliczyć do tego jeszcze godzinne spóźnienie młodej pary.

Moja pierwsza refleksja (poza myślą, że to jest jak na razie najdłuższa Eucharystia w moim życiu) dotyczyła… darów ofiarnych. Otóż…przyniesiono do ołtarza to:

20160430_125236

Dary jak dary powiecie. W Afryce nic dziwnego. Należy przecież do normy, że ktoś ofiarowuje misji kiść bananów, kurę, czy sok pomarańczowy w kartonie. Ale wyobraźcie sobie procesję z darami w czasie ślubu ułożoną w następujący sposób: Continue reading

Afryka – pierwsze zadziwienia

babyelephant

13 kwietnia A.D. 2016 dotarłem do Francistown, drugiego co do wielkości miasta Botswany. Ja… ksiądz katolicki, w 10 roku kapłaństwa i 35 roku życia, idąc za Głosem ląduję w… Afryce.

Od pierwszych chwili wielu ludzi pyta, co mnie najbardziej zaskoczyło w ciągu pierwszych dni pobytu na Czarnym Lądzie.

Hm…na pewno jest to temperatura, która okazała się… znośna (w ciągu dnia do 30ºC w cieniu)… ale szybko dowiedziałem się, że przyjechałem na początku zimy, więc „teraz jest zimno” – przekonują miejscowi. Continue reading